W domu jak w kinie
De facto, biorąc pod uwagę nieodgadnioną nikomu na świecie rzeczywistość, na dzień dzisiejszy, tak bardzo dotąd eksploatowany temat Batmana, zdać by się mogło iż jest totalnie wyczerpany, do cna, i teraz niemożliwym jest sobie nam uzmysłowić, iż w tej lada dzień na mały ekran telewizyjny mógłby zostać adaptowany Batman. Tym niemniej po trzecim obrazie w reżyserii Nolana, niewykluczone iż moglibyśmy ujrzeć jakiegoś herosa, rodem ze świata Nietoperza, na modłę serialowej konwencji, która nomen, omen mogłaby wypełniać i uzupełniać pustkę i niedosyt jaką otworzy premiera kolejnego Batmana na ekranach sal kinowych. Wątpliwe, aby Nolan miał ochotę na realizację Batmana IV, pewnikiem rozpoczną się angaże kolejnego, nadającego się reżysera, który to reżyser będzie w stanie zapewnić grube miliony dolarów amerykańskich wytwórni z pod znaku Braci Warner. Decyzja w tej kwestii jest zaiste trudna jako iż producenci, epizodem z Joelem Schumacherem, nie podejmą ryzyka nadmiernie dużego odnośnie posady na stanowisku reżysera. Zatem przed nami długie miesiące polowania, przeszukiwań, wąchania, w klimacie plotek i skandali, mających na celu zwrócenie uwagi opinii publicznej odnośnie do nowej produkcji Mrocznego Rycerza. Iście Salomonowym wyjściem z tej sytuacji byłoby nakręcenie serialu telewizyjnego, będącego kontynuacją wątków zawartych w Batmanowej trylogii, według samego Nolana., i wówczas owym super-bohaterem mógłby stać się Dick Grayson, Robin, któremu brak miejsca w dużym ekranie, bynajmniej nie dla Dicka w kostiumie Robina. A jedyną osobą jaka jest w stanie przyodziać kostium Robina w kinie jest Caroline Keene „Carrie” Kelly, dzięki niej, to Nolan uniknie skojarzeń z homoseksualnym etatem Batman–Robin oraz ze skojarzeniami z nieszczęsnych sutków z produkcji według Schumachera. Co skutkowałoby też brakiem oskarżeń o prezentowanie pedofilii, chyba że Carrie nie byłaby nastolatką ale dorosłą, niemniej to unicestwiłoby potencjał postaci wymyślonej przez autorów samego komiksu.